Od kilku lat pracuję w starej, dosyć zamożnej dzielnicy z przewagą małych, jedno i dwurodzinnych domów. W większości mieszkają tu wiekowi Niemcy. Nie słychać dzieci, rzadko przejedzie samochód. Wszyscy wszystkich znają.

Od kilku lat pracuję w starej, dosyć zamożnej dzielnicy z przewagą małych, jedno i dwurodzinnych domów. W większości mieszkają tu wiekowi Niemcy. Nie słychać dzieci, rzadko przejedzie samochód. Wszyscy wszystkich znają.
W najbliższej okolicy pracuje obok siebie dziesięć opiekunek z Polski. Często spotykamy się na pauzie, po kolei u każdej z nas no może z wyłączeniem dni, gdy idziemy na zakupy. Grupa dobrze zgrana, w każdej chwili można liczyć na pomoc sąsiadki opiekunki.
W krótkim czasie zmarła czwórka naszych podopiecznych. Pozostały po nich puste domy już wystawione na sprzedaż. Nasze koleżanki wyjechały i pracują w innych miejscach a my, przechodząc obok tych pustych domów wspominamy je, ich podopiecznych i czas spędzony na pauzie.
Człowiek uświadamia sobie wtedy, jak szybko wszystko przemija. Jak to, co gromadzisz przez całe życie, w pewnym momencie staje się nikomu nieprzydatnym gratem i ląduje w kontenerze na śmieci.
Szkoda jest tracić czas na bzdury i kłótnie. No bo kto o tym wie lepiej, jak nie opiekunka?

*****
Dziękuje. Pięknie napisany post.....przemijanie to nieodłączny element pracy opiekunów seniora.
*****
Pracuje na podobnej ulicy i mijam dom byłej podopiecznej Ani która zmarła. Dom sprzedany młodym ludziom a ja mam w sobie lekki bunt że go przerabiają bo miał swój klimat. I najważniejsze kiedyś wchodziłam do niego jak do siebie a dziś.....
*****
A ludzie gonią całe życie za pieniędzmi, kłócą się, toczą konflikty i po co to wszystko?
Zobacz cały post i wszystkie komentarze na naszym fanpage >>>>
